www.fakty2008.mragowo.pl Home

Enea Cup

Sponsorem tytularnym 9-tego Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego, została firma dostarczająca prąd do naszych domów Enea. Dzisiaj przedstawiono nam także, gwiazdy festiwalu.

Na dzisiejszej konferencji została podpisana w sprawie sponsoringu umowa, którą podpisał w imieniu Lokalnego Komitetu Organizacyjnego Krzysztof Wolsztyński, sponsora reprezentował natomiast wiceprezes Malinowski.

Obecny na konferencji prasowej Prezydent Konstanty Dombrowicz zapowiedział, że Bydgoszcz starać się będzie o organizację jeszcze jednej imprezy międzynarodowej w przyszłym roku. Istnieje wiec szansa, że oprócz Mistrzostw Świata w Biegach Przełajowych w 2010 roku obejrzymy w Bydgoszczy Drużynowe Mistrzostwa Europy.

Tak jak wspomnieliśmy, znane są już nazwiska części zawodników, którzy wystąpią przed bydgoską publicznością. W biegu na 800 metrów wystartuje Mistrzyni Olimpijska z Pekinu w tej konferencji - Pamela Jelimo z Kenii. Wystąpi także Lolo Jones z USA, najszybsza kobieta na świecie w biegu przez płotki, na dystansie 100 metrów. Wśród mężczyzn szykuje się ciekawa rywalizacja w rzucie dyskiem - Mistrz Olimpijski z Pekinu i Mistrz Świata z Osaki Estończyk Gerd Kanter, zmierzy się z naszym reprezentantem srebrnym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Pekinie - Piotrem Małachowski. Pojedynek Mistrza Olimpijskiego ze srebrnym medalistą czeka nas także w rzucie młotem - Węgier Krisztian Pars spróbuje się zrewanżować za Pekin Słoweńcowi Primozowi Kozmusowi. Nas najbardziej interesuje konkurencja pchnięcia kulą, w której barw Polski bronić będzie złoty medalista z Pekinu Tomasz Majewski. Konkurować z nim będą Christian Cantwell(USA) który uplasował się w Pekinie zaraz za Majewskim, oraz Reese Hoffa(USA), który stanął w Pekinie na najniższym stopniu podium.

Zawody odbędą się w środę 10 czerwca na obiekcie Zawiszy.

Pieniądze wydajemy bardzo rzetelnie - rozmowa z trenerem KPSW Astorii, Maciejem Borkowskim

Przed sezonem apetyty w Bydgoszczy były sporo. Wielu obserwatorów widziało koszykarzy KPSW Astorii już nawet w pierwszej lidze, ale skończyło się tylko na półfinale. Zadowolony z tegorocznego sezonu jest jednak trener drużyny, Maciej Borkowski.

Adrian Dudkiewicz: Drużyna KPSW Astorii Bydgoszcz zakończyła II-ligowe rozgrywki na trzecim miejscu. To według Pana sukces, czy porażka?

Maciej Borkowski: Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, to jest pewien progres, bo rok temu uplasowaliśmy się na czwartym miejscu. W tym apetyty były może nieco wyższe. Pierwszy mecz w Warszawie jednak pokazał, że AZS jest rywalem nie do przejścia.

Z AZS-em i RosąSport Radom w Bydgoszczy jednak wygraliście. Zatem chyba jakieś szanse na wywalczenie awansu pozostały?

- Były to jednak zwycięstwa po ciężkim i trudnym boju. Zresztą już w czasie sezonu AZS połączył się z I-ligową Polonią 2011. Wzmacniając się pierwszoligowym składem Akademicy stali się zespołem nie do pokonania, co pokazał ostatni finałowy pojedynek z RosąSport Radom.

Czy pozyskanie Kamila Kameckiego z Wisły Kraków nie było w pewnym sensie transferowym niewypałem. Bo jednak jego zdobycze punktowe były mizerne?

- Takiemu zawodnikowi trudno jest się wkomponować do drużyny już w trakcie sezonu. My dysponowaliśmy określoną sumą pieniędzy, dlatego ten koszykarz dostał szansę gry w znacznie silniejszej grupie A. Moim zdaniem jest ona najmocniejsza ze wszystkich grup II ligi.

Czy klub ma jakieś określone plany dotyczące nadchodzącego okresu transferowego?

- Najpierw musimy finansowo zamknąć sezon 2008/2009. Ponadto nasi obecny sponsorzy muszą dać gwarancje, że obiecane wcześniej pieniądze wpłyną na nasze konto. To jest podstawa do tego, żeby godnie zakończyć ostatni rok. Zawodnicy muszą być spłaceni, gdyż Astoria w kraju już wyrobiła sobie markę solidnego i wypłacalnego klubu. To tylko może w przyszłości nam pomóc pozyskać lepszych graczy. Musimy wzmocnić naszą siłę pod koszem, bo bez tego nie mamy żadnych szans w walce o awans. W przyszłym tygodniu mamy zaplanowane spotkania z naszymi sponsorami. Wtedy przedstawimy nasze oczekiwania dotyczące odpowiednich środków, bo od tego zależy dalszy rozwój wypadków. Powinniśmy dojść do porozumienia, bo sygnały z drugiej strony są dosyć jasne.

Firmy chyba jednak nie naciskają na to, żeby klub wykupił dziką kartą na grę w pierwszej lidze?

- Nie ma w ogóle takiego tematu. Właściwie każda taka opcja bezsensownego wydawania pieniędzy miejskich, prywatnych firm i klubowych nie wchodzi w grę. Nie będziemy się w takie coś pakować.

Nie obawia się jednak Pan, że drużynę mogę opuścić Adam Szopiński i Dorian Szyttenholm, którzy podobno mają oferty ze Sportino Inowrocław?

- To są jakieś dziwne informacje, bo nikt z nami w tej sprawie się nie kontaktował. Zresztą klub z Inowrocławia z nami nie rozmawiał na temat pozyskania tych zawodników. Dorian Szyttenholm ma jeszcze przez rok ważny kontrakt z macierzystym klubem.

Jesteście zadowoleni z przebiegu Waszej współpracy z Urzędem Miasta?

- Oczywiście. Zresztą nie mamy wielkiego wyboru, bo za darmo możemy korzystać z obiektu miejskiego. Mamy również do dyspozycji swoją halę, także w jakiś sposób możemy tutaj realizować nasze plany, a chodzi tutaj zwłaszcza o koszykówkę młodzieżową. W tym roku dostaliśmy od miasta ponad sto tysięcy złotych. Może nie jest to wystarczająca pomoc, ale nie mamy prawa narzekać.

Bydgoszcz już od kilku lat stara się organizować wielkie imprezy światowe. Nie lepiej byłoby jednak przekazać te środki na wsparcie rodzimych drużyn ligowych, które mogą liczyć na znacznie lepszą frekwencję niż wspomniane imprezy?

- Od organizacji tych imprez są odpowiednie służby i organy. Promocja naszemu miastu jest na pewno bardzo potrzebna, a to można zrobić właśnie przez takie akcje. Nie wiem ile kosztuje organizacja takich spotkań. Czy można byłoby to przekazać na rodzime drużyny? Wystarczy spojrzeć chociażby na to, ilu kibiców oglądało w tym sezonie spotkania Astorii i policzyć frekwencję na tego typu imprezach. To chyba mówi samo za siebie.

We wrześniu w Bydgoszczy swoje mecze będą rozgrywać zespoły z jednej z grup półfinałowych Eurobasket 2009. Czy taka impreza może pomóc klubowi w sensie pozyskania nowych sponsorów?

- Sporo nowych osób zobaczy jak wygląda wielka koszykówka. Mam nadzieję, że miasto skorzysta z oferty naszych trenerów, którzy będą tam wolontariuszami, gdyż doskonale znają język angielski. Przez to można zainteresować nowych sponsorów do promocji basketu, poprzez na przykład finansowanie II-ligowej Astorii.

Jak to się dzieje, że taki 80-tysięczny Inowrocław może mieć drużynę w PLK, a stolica województwa zaledwie w drugiej lidze?

- W Inowrocławiu nic więcej nie ma. Tam na wysokim poziomie jest tylko właśnie PLK. Natomiast w Bydgoszczy jest zbyt duży wybór. Jest przecież żużel, piłka nożna i siatkówka. Tam środki finansowe przekazywane przez miasto są dość duże, a na resztę pozostaje znacznie mniej. My jednak cieszymy się z każdych pieniędzy, bo wydajemy je rzetelnie. Dlatego szukamy nowych sponsorów, bo ich pieniądze zostaną przekazane tylko na rozwój bydgoskiej koszykówki.

Ostatnio w PLK gra coraz więcej klubów z mniejszych miejscowości. Gdzie się podziały Szczecin, Kraków, Wrocław, Katowice, Olsztyn?

- To są efekty polityki prowadzonej tak, jak kiedyś w naszym klubie. Były pieniądze, pościągano armię zaciężną, a później wycofał się jeden z głównych sponsorów i wszystko upadało. Dlatego należy się szacunek dla mniejszych ośrodków, które znalazły środki finansowe na rozwój naszej dyscypliny, bo według mnie na razie polska koszykówka jest głęboko w dołku.

Chemik urwał punkty liderowi

Niespodziankę sprawili wczoraj piłkarze Chemika Bydgoszcz, którzy bezbramkowo zremisowali ze zdecydowanym liderem III ligi Olimpią Grudziądz.

Mimo, że zespoły w tabeli dzieli ogromna liczba punktów, na boisku tego nie było widać. Piłkarze z Glinek wyszli do meczu skoncentrowani i momentami byli nawet w stanie zdobyć prowadzenie. Było to czwarte spotkanie obu zespołów, w obecnym sezonie - pozostałe trzy pojedynki na swoją korzyść rozstrzygnęli piłkarze z Grudziądza, którzy mimo remisu nadal utrzymują 15-sto punktową przewagę, nad drugą w lidze Goplanią Inowrocław. Nad Chemikiem nadal ciąży groźba degradacji.

Remisem zakończył się także, w rozgrywany meczu A klasy pomiędzy rezerwami Zawiszy Bydgoszcz, a Dębem Potulice. Mecz zakończył się remisem 1:1.

Goplania wygrywa w Ciechocinku

Broniący się przed spadkiem Zdrój Ciechocinek nie poradził sobie w meczu 24. kolejki z wiceliderem rozgrywek Goplanią Inowrocław. 

Już pierwsza połowa dała odpowiedź na to ile dzisiaj są wstanie osiągnąć piłkarze gospodarzy którzy na domiar złego od 34. minuty grali osłabieni brakiem Marcina Brzykcego ukaranego czerwoną kartką.

Zdrój Ciechocinek - Goplania Inowrocław 2:4 (1:3)
Bramki: Dylewski (38'), Mordziński (65'głową) ; Semenowicz (8'), Goczkowski (32'), D. Kempski (35'wolny), Drwięga (88')
Sędziował: Marcin Zieliński (Piła)
Widzów: 150

* 9.05.2009 16.00 Zdrój Ciechocinek - Mień Lipno

0 1 2 3 4 5 6 7 89
 
www.fakty2008.mragowo.pl